KOŚĆIÓŁ W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ
CHORWACJA, cz. I

    rzed pierwszą wojną światową Chorwacja była jedną z prowincji cesarstwa Austro-Węgierskiego. Po wojnie weszła w skład Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców. (w 1929 zmieniono nazwę na Jugosławia). Istniałyco prawda konflikty pomiędzy prawosławnymi Serbami i katolickimi Chorwatami, ale stanowiący mniejszość katolicy (5,5 mln prawosławnych i 4,7 mln katolików na 12 mln ogółu ludności) nie była dyskryminowana. Podręcznik historii Kościoła podaje: "Życie kościelne rozkwitało. Rozwój dawał się zauważyć szczególnie w prasie, szkolnictwie i organizacjach, w duszpasterstwie i zakonach"
    W roku 1935 Jugosławia podpisała konkordat z Watykanem, reprezentantem Stolicy Apostolskiej był kard. Pacelli, późniejszy pius XII. Wydaje się to nieco dziwne, w związku z tym, że, jak wspomniałem, katolicy stanowili w tym kraju mniejszość. Ponadto dokument zawierał bardzo korzystne dla katolików postanowienia. Art. 1 stwierdzał, że kościół katolicki ma pełne prawo do swobodnego i publicznego pełnienia swej misji. Duchowieństwu przyznano przywileje i państwową ochronę spełniania swych funkcji (czego naruszenie, np. poprzez obrazę, karane miało być zgodnie z prawem państwowym). Dochody duchowieństwa otrzymywane z tytułu pełnienia funkcji miały być zwolnione z podatku, tak jak dochody funkcjonariuszy państwowych. Kościołowi przyznano subwencje, proporcjonalnie odpowiednie jak dla innych wyznań. Nauka religii dla katolików miała być przedmiotem obowiązkowym. Szkoły wyznaniowe mogły otrzymać prawa szkól publicznych. Małżeństwa kanoniczne zrównano z cywilnymi. Jak więc widać przywileje, jakie dawał konkordat katolickiej mniejszości, byłyby korzystne nawet dla państwa, w którym katolicy stanowiliby większość. Ukoronowaniem było ustanowienie nuncjusza papieskiego dziekanem całego korpusu dyplomatycznego w Jugosławii, co jest doprawdy niebywałe, gdyż coś podobnego spotyka się tylko w krajach tradycyjnie katolickich, a i to nie we wszystkich. Na skutek nadmiernego uprzywilejowania katolików konkordat ten nie został nigdy ratyfikowany i nie wszedł w życie. W związku z tym zawiedziony Pacelli powiedział na spotkaniu konsystorza coś bardzo złowieszczego: "Nadejdzie jeszcze dzień, kiedy niemała będzie liczba tych, którzy gorzko pożałują, że odtrącili to dzieło dobre, wielkoduszne i z wielkiego serca poczęte, które zaofiarował ich krajowi namiestnik Chrystusa"
    W tym miejscu warto wspomnieć jeszcze jeden konkordat, mianowicie zawarty 24 czerwca 1914 r. z Serbią. Również i on był korzystny dla mniejszościowego katolicyzmu. Art. 1 stwierdzał: "religia katolicka, apostolska rzymska, może być swobodnie i publicznie praktykowana w królestwie serbskim". Biskupi mieli otrzymywać od rządu roczne pensje. Nauka religii dla katolików miała być obowiązkowa. Małżeństwa kanoniczne zrównano z cywilnymi. Jednak na skutek wybuchu wojny, a następnie głębokich zmian politycznych, konkordat ten również nigdy nie wszedł w życie.
    Powyższe przykłady dowodzą, że religia katolicka, nawet będąc w mniejszości, była nie tylko tolerowana, ale i miała się bardzo dobrze. 4 stycznia 1941 r. (trzy miesiące przed przejęciem władzy przez ustaszów) Civilta Cattolica przytacza fragment z jugosłowiańskiej prasy kościelnej: "W Banacie chorwackim wychodzi się naprzeciw życzeniom Kościoła, nasze katolickie tradycje chrześcijańskie są respektowane... Nie ma najmniejszych uprzedzeń, najmniejszej nieufności... Stosunki z Kościołem są nie tylko poprawne, ale wręcz przyjacielskie... Świeckiemu duchowieństwu, czy urzędującemu, czy w stanie spoczynku, podniesiono uposażenia; wiele katolickich instytutów otrzymało subwencje".

    Powstanie Niezależnego Państwa Chorwackiego

    uch ustaszów (Ustaša - powstaniec) założony został w 1929 r. we Włoszech przez dr. Ante Paveliča, zbiegłego z Jugosławii po objęciu władzy przez króla Aleksandra I. Działając z terytoriów Włoch, Węgier i Austrii przeprowadzili oni wiele akcji terrorystycznych, wśród nich zamach na Aleksandra I w Marsylii 1934. Ich głównym celem było odłączenie Chorwacji od Jugosławii.
    Po wkroczeniu Niemców do Jugosławii 6 kwietnia 1941, ustasze podejmują z nimi współpracę. Wkrótce potem Pavelič zostaje głową Niepodległego Państwa Chorwackiego (NDH), któremu Hitler przyznaje status "aryjskości". W skład państwa, oprócz Chorwacji, wchodzi Bośnia i Hercegowina oraz serbski Srem. Łącznie zojmuje ono obszar o powierzchni 92,5 tys. km2. Stolicą NDH zostaje Banja Luka.
    Reżim ustaszów, opierający się na masowej eksterminacji prawosławnych, Żydów, Cyganów i komunistów, był chyba najstraszliwszym w czasie drugiej wojny światowej. Chorwacki minister edukacji, dr Mile Budak, tak określa politykę wobec Serbów: "Część Serbów wybijemy, część wygnamy, a resztę, która musi przyjąć religię katolicką, włączymy do narodu chorwackiego (...) Wszystkie nasze poczynania wynikają z wierności wobec religii i Kościoła katolickiego". H. Neubacher, wysłannik niemieckiego Urzędu Spraw Zagranicznych pisał: "Recepta wodza ustaszów i poglavnika Chorwacji, Ante Paveliča, na prawosławnych przypomina wojny religijne, pamiętne jako te najkrwawsze: 'Jedna trzecia ma się stać katolicka, jedna trzecia ma wynieść się z kraju, a jedna trzecie ma umrzeć!' Ostatni punkt tego programu wykonano". NDH zamieszkiwało 6,7 mln ludzi. Połowę tego stanowili katolicy, oprócz tego 2,2 mln prawosławnych, 750 tys. muzułmanów, 70 tys. protestantów i 45 tys. Żydów. Nienawiść katolików skierowała się przeciwko prawosławnym i Żydom. Była ona tym gorsza, że opierała się na waśniach religijnych, a władze planowały utworzenie całkowicie katolickiej Chorwacji. Cornwell pisał o tych mordach: "Nawet w porównaniu z obecnymi rzeziami w Jugosławii zbrodnie Paveliča na prawosławnych Serbach pozostają jedną z najbardziej odrażających masakr w historii".
    Często pisze się o rewolucji francuskiej 1789 r. i jej terrorze jako o bezbożnych wyczynach, za które odpowiedzialność zrzuca się na filozofię oświecenia. Jednak wydarzenia w Chorwacji z lat 1941-45 są niewątpliwie o wiele bardziej związane z kościołem katolickim niż rewolucja z ateizmem. Terror rewolucji blednie przy barbarzyństwie ustaszów. Jakże można porównywać rewolucyjne hasła wolność, równość, braterstwo" z dążeniem do całkowitej eksterminacji Żydów i prawosławnych, celem utworzenia państwa całkowicie katolickiego.
    Wyobrażenie sobie potworności tego, co się wówczas w Chorwacji działo, może ułatwić porównanie do zbrodni hitlerowskich, które były planową, regularną eksterminacją. To co wyczyniali ustasze, to ślepa furia, szaleństwo i makabryczny do granic zezwierzęcenia sadyzm. Fotografie tych zbrodni pokazują zdjęcia kobiet z odciętymi piersiami, wyłupione oczy (sam Pavelič był ponoć ich kolekcjonerem), odcięte genitalia, dzieci wbijane na pal, setki narzędzi zbrodni: noży, toporów, haków na mięso, itd. Włosi sfotografowali ustasza, który nosił "naszyjnik" z ludzkich języków i oczu.
    Sami hitlerowcy byli tym zszokowani. Na początku czerwca 1941 r. Edmund Glaise von Horstenau, niemiecki generał akredytowany w Chorwacji pisał, że "ustaszów ogarnął szał", w lipcu donosił o zakłopotaniu Niemców, których "sześć batalionów piechoty" patrzyło się bezradnie w osłupieniu "ślepej krwawej furii ustaszów". 17 lutego 1942 r. szef Sicherheitspolizei i służb specjalnych, raportował Reichsführerowi SS: "Liczbę prawosławnych, których Chorwaci wymordowali i przy użyciu najbardziej sadystycznych metod zamęczyli na śmierć, trzeba oszacować mniej więcej na 300 tys. ludzi. Należy przy tym zauważyć, że Kościół katolicki, ze względu na środki, jakie stosuje przy nawracaniu, i na swój przymus nawracania, forsował w ostatnich czasach potworności popełniane przez ustaszów, posługując się nimi również w swoich akcjach nawracania... Faktem jest, że mieszkający w Chorwacji Serbowie, którzy przyznali się do Kościoła katolickiego, mogą nadal żyć nie nagabywani... Widać z tego, że napięcie chorwacko-serbskie polega w istotne mierze na walce, jaką Kościół katolicki prowadzi przeciw Kościołowi prawosławnemu". Zdarzały się nawet zbrojne interwencje Niemców w tej sprawie, np. w czerwcu 1942 r. niemiecki dowódca 718 dywizji piechoty nakazał rozbroić i aresztować całą kompanię pułku ustaszów, "ponieważ zaistniało poważne podejrzenie, że kampania ta znowu dopuściła się gwałtów na ludności serbskiej w Romanii". Nawet Ribbentrop przekazał poprzez niemieckiego posła w Zagrzebiu Paveličowi niezadowolenie rządu Rzeszy z powodu "potwornych ekscesów". Niemcy słali raporty mówiące o "doprawdy przerażających wydarzeniach", "bezsensownej rzezi ludności serbskiej", "potwornościach... popełnianych na bezbronnych starcach, kobietach i dzieciach w najbardziej bestialski sposób", "coraz to nowych okropnościach".
    Podobnie zareagowali Włosi Mussoliniego. Wojska włoskie do 1 lipca 1943 r. w swojej strefie w Jugosławii zapewniali ochronę ponad 33 tys. cywilom, w tym 2,1 tys. Żydów, przed bestialstwem ustaszów. Jonathan Steinberg pisał o tym zjawisku: "Długi proces, zapoczątkowany wiosną 1941 roku spontaniczną reakcją poszczególnych młodych oficerów, którzy nie mogli bezczynnie patrzeć, jak chorwaccy rzeźnicy wycinają w pień serbską i żydowską ludność, zakończył się w lipcu 1943 roku czymś w rodzaju powszechnego narodowego spisku w celu przeciwdziałania znacznie większemu i systematycznemu okrucieństwu państwa hitlerowskiego (...) Opierał się on na ich wspólnym poczuciu włoskości". Wobec tych zachowań Włochów przychylnych Serbom narzekał arcybiskup Stepinač, że na chorwackich obszarach przyłączonych do Włoch obserwuje " ciągły upadek życia religijnego i pewną tendencję do przechodzenia z katolicyzmu na schizmę".
    Pierwsze ustawy antyżydowskie, oparte na kryteriach rasowych wprowadzono w maju 1941 r. W tym samym miesiącu do obozu koncentracyjnego w Danicy odjechali pierwsi Żydzi. Dla prawosławnych Serbów nie przewidywano generalnego nawrócenia, lecz głównie likwidację. Podobnie, jak w Niemczech, elementy "niższe rasowo" musiały być oznakowane: Serbowie nosili niebieską opaskę z literą P (od Pravoslavac), a Żydzi - gwiazdę Dawida. Na biurach, sklepach, restauracjach, tramwajach, autobusach umieszczano tabliczki: "Serbom, Żydom, koczownikom i psom wstęp wzbroniony".

    Udział kościoła


    Błogosławiony abp. Stepinač 1898-1960) wita się z Ante Paveličem
    ościół od początku współpracował z ustaszami. Do partii należało wielu duchownych (m.in. Ivan Šarič, arcybiskup Sarajewa; franciszkanin Berto Dragićević z klasztoru Široki Brijeg był dowódcą okolicznych ustaszów), oraz członków z Akcji Katolickiej (jej przywódca, Ivo Guberina, był kapitanem w przybocznej gwardii Paveliča). Kościół chorwacki wiedział więc o zbrodniach od samego początku, jednak nie zrobił nic, by je powstrzymać. Majątek ofiar, jaki zgromadzili ustasze, oszacowano po wojnie na ok. 80 mln dolarów. Dla złota usztaszów udostępniono sejfy i magazyny kościoła. W Kurii uzgodniono również program przejmowania przez chorwackich katolików zawłaszczonych świątyń prawosławnych i ich adaptację. Zresztą wiele cerkwi po prostu zniszczono lub zamieniono na magazyny czy stajnie. Dokumenty z watykańskiej Kongregacji ds. Kościołów wschodnich zalecały chorwackim biskupom, aby nie przyjmowali w szeregi katolickie tych, którzy nie czynią to ze szczerego serca (czyli np. tak, jak to było praktykowane: ze strachu i z chęci przetrwania ludobójstwa).
    Abp. Stepinač i Ante Pavelič podczas otwarcia Saboru, chorwackiego parlamentu (23 II 1942)
    Arcybiskup Alojzije Stepinač od początku zgadzał się z ogólnymi celami polityki ustaszów. 16 IV 1941 złożył wizytę Paveličowi, podczas której przywódca ustaszów poinformował go, że "nie będzie tolerował serbskiej Cerkwi prawosławnej, ponieważ nie jest ona Kościołem, tylko organizacją polityczną". Tego samego dnia wieczorem Stepinač wydał uroczystą kolację na cześć Paveliča i jego towarzyszy, aby uczcić ich powrót z wygnania. Arcybiskup zanotował: "Poglavnik (wódz, odpowiednik niemieckiego Führer czy włoskiego Duce; tytuł Paveliča) jest szczerym katolikiem".
    Szczególnie brzmią te słowa w ustach duchownego, mówiące o człowieku, który nawoływał do wprowadzenia w nowym państwie "uporządkowanego życia religijnego i rodzinnego". Zdatni do funkcjonowania w tym pańswie byli, według niego "tylko mężowie prawi i nie zepsuci moralnie", tacy zarazem, którzy będą zwalczać "ateizm, bluźnierstwo przeciw Bogu i sprośność w mowie". Wszystkie te ideały, tak bliskie przecież kościołowi, tym samym wysoko są przezeń cenione. Wkrótce po objęciu władzy Pavelič pisał do papieża:
    "Ojcze Święty! Kiedy dobrotliwa Opatrzność Boska pozwoliła abym ujął w dłonie ster mojego narodu i mojej Ojczyzny, postanowiłem twardo i ze wszystkich sił tego pragnąc, że naród chorwacki, zawsze wierny swojej chlubnej przeszłości, ma również na przyszłość pozostać wierny Świętemu Apostołowi Piotrowi i jego następcom, i że przepojony prawem Ewangelii naród nasz stanie się Państwem Bożym".

    Chorwaccy bislupi i arcybiskupi
w towarzystwie oficera ustaszów.
 
    W 1946 r. ujawniono list jaki Stepinač wysłał do Paveliča w sprawie mordów i przymusowych nawróceń. Prymas Chorwacji przytacza szereg przychylnych poglądów braci biskupów. Na przykład biskup Mostaru, doktor Mišcič, wyraża tęsknotę chorwackiego episkopatu za masowymi nawróceniami na katolicyzm i oznajmia: "jeszcze nigdy nie było tak dobrej okazji do dopomożenia Chorwacji w zbawieniu niezliczonych dusz". W tym miejscu przychodzi na myśl średniowieczna "święta" inkwizycja, która masowo mordując inowierców mówiła o zbawieniu ich dusz. Żali się zarazem biskup na "ciasnotę poglądów" władz, które gnębią nawet Serbów którzy przeszli na katolicyzm, a tych którzy tego nie zrobili, nie próbuje przed śmiercią nawracać. "W parafii Klepaca zamordowano siedmiuset odszczepieńców z sąsiednich wiosek. Podprefekt Mostaru, muzułmanin, pan Bajič, publicznie ogłosił (chociaż jako urzędnik państwowy powinien to przemilczeć), że w samej tylko Ljulinie wrzucono do dołów siedmiuset schizmatyków".
    28 kwietnia 1941 r. oddział ustaszów napadł na kilka prawosławnych wiosek w rejonie Bjelovaru, uprowadzając 250 osób. Ofiary musiały wykopać sobie grób, po czym zostały skrępowane drutem i spalone żywcem. Tego samego dnia arcybiskup Zagrzebia wydaje list pasterski, w którym pisze: "Któż mógłby nam czynić zarzut z tego, że jako duszpasterze podzielamy radość i entuzjazm narodu, wyrażając głęboką wdzięczność Bożemu majestatowi. Mimo że aktualne wydarzenia, tak wielkiej wagi, są bardzo zawikłane, łatwo jednak dostrzec w tym dziele rękę Boga. Ab domino factum est istud et est mirabile in oculis nostris. (Przez Pana się to stało, I to jest cudowne w oczach naszych; psalm 117, 23.). Dlatego usłuchacie naszego apelu i tak przyczynicie się do zachowania i rozwoju niepodległej Chorwacji. Znamy tych ludzi, którzy dziś mają w swoich rękach los narodu chorwackiego, i jesteśmy niezbicie przekonani, iż Kościół będzie mógł w odrodzonym państwie chorwackim całkiem swobodnie głosić słuszne pryncypia prawdy i wiecznej sprawiedliwości (...)".
    Kilka dni później w Ostacu wyłapano 331 Serbów. Znów musieli kopać grób dla siebie. Następnie ustasze zarąbali wszystkich siekierami i wrzucili do dołów. Popa Branko Dobrosavljevicia i jego syna zostawiono na koniec: rąbiąc dziecko na kawałki kazali ojcu odmawiać modlitwę za zmarłych. Po tym poddali go straszliwym torturom, wydarli włosy z głowy i brody, wyłupili oczy i obdarli żywcem ze skóry.
    W miejscowości Mlinište, były członek parlamentu Luka Avramovič został ukrzyżowany wraz z synem.
    W Banja Luce "podkuto jak konia" 81-letniego biskupa Platova i zmuszono by chodził z podkowami, aż stracił przytomność. Później wykłuto mu oczy, przypalono piersi, obcięto nos, uszy, by wreszcie dobić.
    14 maja 1941 r. w Glinie kilkuset Serbów zapędzono do cerkwi. Do kościoła wpadli ustasze z siekierami i nożami. Ci, którzy nie okazali zaświadczeń o przejściu na katolicyzm (miały je dwie osoby) zostali w kościele zarżnięci. "Krwawa łaźnia trwała od godziny 10 wieczorem do 4 rano i przez osiem następnych dni. Rzeźnicy musieli zmieniać mundury, tak były przesiąknięte krwią. Znajdowano później wbite na pal dzieci z członkami powykręcanymi od bólu". Inicjatorami tego byli minister sprawiedliwości dr Mirko Puk i przeor klasztoru franciszkańskiego w Čuntič, Hermenegildo (właśc. Častimir Hermann).
    Już po ych wydarzeniach, 18 maja 1941 r. Pavelič został uroczyście przyjęty przez papieża Piusa XII, który w czasie tej audiencji udzielił mu błogosławieństwa. Tym samym Watykan wyraził poparcie dla nowego chorwackiego państwa. Należy pamiętać, że Pavelič był wcześniej skazany zaocznie przez sąd państwowy na karę śmierci za morderstwa, m.in. za zamach na króla Aleksandra. Najwyraźniej nie przeszkadzało to papieżowi. Dla porównania można przypomnieź, że kiedy w roku 1938 przybył do Rzymu oficjalnie minister spraw zagranicznych RP, Józef Beck, papież odmówił mu audiencji z powodu nieuregulowanych spraw małżeńskich.
    Już w czasie pielgrzymki w 1939 r. Pius XII poparł nacjonalizm chorwacki i ustaszowską interpretację historii, którzy mówili o "rdzennej" katolickości Chorwacji, wiernej papiestwu od XIII w. Papież ogłosił Chorwatów "forpocztą chrześcijaństwa" i oznajmił nacjonalistom: "Uśmiecha się do was nadzieja na lepszą przyszłość, przyszłość, w której stosunki państwa z Kościołem w waszym kraju nabiorą harmonii z korzyścią dla obu stron" Nawet jeśli jeszcze wówczas Watykan nie wiedział o zbrodniach ustaszów (choć wiedział o wprowadzeniu w Chorwacji ustaw antyżydowskich i rasistowskich), to z pewnością już wkrótce doskonale był o tym poinformowany, gdyż o sytuacji w Chorwacji wiedział lepiej niż w jakimkolwiek innym kraju. Legatem w Zagrzebiu mianowano Ramira Marconego, który informował papieża o wszystkim. O tym benedyktynie rzuconym do chorwackiej rzeźni Cornwell pisze, że był on "amatorem, który całą tę krwawą epokę przeżył chyba w lunatycznym śnie. Ów sześćdziesięcioletni benedyktyn, bez żadnego doświadczenia w dyplomacji, większość swego dorosłego życia spędził jako wykładowca w kolegium św. Anzelma w Rzymie. Jego światem były klasztor i wykłady. W Chorwacji zaś czas upływał mu na uczestniczeniu w ceremoniach, przyjęciach, publicznych paradach i fotografowaniu się z Paveličem. Wybrano go najwyraźniej po to, by kadził i popierał".
    Od prawej siedzą arcybiskup Stepinač, nuncjusz papieski Marcone (dominikanin). Wokół siedzą naziści oraz ustasze.
    Podczas spotkania ambasadora Chorwacji przy Watykanie, Rusinowicia z Montinim z sekretariatu stanu, ustasz oznajmił, że w kraju jest już 5 mln katolików (na początku było ich 3,3 mln), na co prałat odparł: "Ojciec Święty wam pomoże, bądźcie pewni". Pacelli, który marzył o katolicyzacji Bałkanów, przymykał oczy na to jakimi środkami odbywało się nawracanie prawosławnych. Widział tylko świetlisty cel i nowe katolickie państwo. "Niech żyją Chorwaci!" powiedział w czasie jednej z chorwackich audiencji w Watykanie.
    Świat nie widział jednak powodów do radości, za to zewsząd płynęły głosy oburzenia. "Uważa się go jednomyślnie za największego zbrodniarza 1941 roku" - napisał 1 lutego 1942 r. londyński tygodnik "New Review". "To jedna z najgorszych, o ile nie najgorsza zbrodnia wojenna", powiedziała żona prezydenta USA, pani Roosvelt. Pius XII milczał. W tym przypadku nie można już tego tłumaczyć obawą o losy katolików, jak twierdzi kościół. Chorwacja była państwem całkowicie katolickim i posłusznym Watykanowi. Tutaj księża byli oprawcami.

    Mnisi - mordercy


    Chorwaccy franciszkanie pozują do zdjęcia z oficerem ustaszów.
    ajbardziej bulersujący jest czynny udział duchownieństwa w masakrach. Największą gorliwością wykazali się franciszkanie, którzy na czele ustaszowskich band mordowali, podpalali, łupili wsie. Mnisi zajmowali się przymusowym nawracaniem na katolicyzm, dopuszczając się przy tym wielu zbrodni, np. Šimič Vjeckoslav z Knin, który został gubernatorem, własnymi rękoma wymordował wielu prawosławnych. 21 maja 1941 r. na pytanie włoskiego dowódcy o politykę, odparł: "W jak najkrótszym czasie uśmiercić wszystkich Serbów". Sidoniie Solo z Nasice deportował całe wsie zamieszkale przez prawosławnych. Opat Gunlic, G. Castimir, zarządził masakrę setek prawosławnych w Glinie. Wielu franciszkanów chodziło z bronią i otwarcie uczestniczyło w rzeziach, dając dowody czerpanej z tego radości. Tak np. o. Božidara Bralow, protektora lotnej dywizji "Crna Leggija" (Czarny Legion), który nie rozstawał się ze swoim pistoletem maszynowym, oskarżano, iż w Alispin-Most, po masakrze 180 Serbów tańczył triumfalnie przy ich ciałach. Ksiądz Dionis Jurićev powiedział wówczas: "Nie jest już grzechem zabicie siedmioletniego dziecka, jeśli naruszy ono rozporządzenia ustaszów. Chociaż noszę szaty kapłańskie, często przychodzi mi chwytać za karabin maszynowy". Dragutin Kamber z Towarzystwa Jezusowego był szefem policji w Doboj w Bośni, odpowiedzialnym za wiele morderstw na prawosławnych. W masakrze 559 Serbów w Prebilovcach i Surmancach w Hercegowinie brali udział księża Ilija Tomaš i Marko Hovko.
    12 lipca 1942 - o. Božidara Bralow w asyście ustaszów.

    We wrześniu 1941 r. włoski reporter widział franciszkanina podżegającego ustaszów do mordów, wyachującego przy tym krucyfiksem. Falconi, zajmujący się tą sprawą pisał: "Bo prawie nie sposób wyobrazić sobie ekspedycję karną straszliwej kadry ustaszów bez księdza, w szczególności bez franciszkanina, który im przewodzi i podbechtuje ich".
    Doszło nawet do tego, że komendantem największego i najbardziej znanego obozu koncentracyjnego ustaszów w Jasenovacu (ścinano tam więźniom głowy) został franciszkanin, Miroslav Filipovič. Pomagali mu również franciszkanie - Brkljanič, Matkovič, Matijevič, Brekalo, Celina, Lipovač i inni. W obozie tym zginęło według różnych źródeł 80-120 tys. osób, w tym wiele dzieci.

    Miroslav Filipovič we franciszkańskim habicie i w mundurze komendanta obozu w Jasenovacu.
    Ten haniebny rozdział dziejów zakonu franciszkańskiego jest jednym z najgorszych w całej ich historii. We wrześniu 1941 r. Corrado Zoli, prezes włoskiego Towarzystwa Geograficznego, pisał w artykule "Ptaszki z Graciae", nawiązującym do Słowika z Asyżu: "Ów pierwszy franciszkanin z Asyżu nazywał ptaszki swoimi braciszkami i siostrzyczkami, tymczasem ci jego uczniowie i duchowi potomkowie, żyjący w NDH, zionąc nienawiścią zabijają niewinnych ludzi, swych braci w Ojcu Niebieskim, mających ten sam język, tę samą krew, ten sam kraj rodzinny... mordują ich, grzebią ich żywcem, zabitych wrzucają do rzek, do morza lub do przepaści..."
    Wobec powyższego co najmniej dwuznaczne było memorandum Stepinaca, które przedłożył Kurii w maju 1943 r., podkreślając zasługi ustaszów w nawracaniu na katolicyzm i dziękując klerowi, "a zwłaszcza franciszkanom".
    To właśnie we franciszkańskich klasztorach ukrywali się po wojnie ustaszowscy ludobójcy. Swoje zbrodnie ukrywali od samego początku. 30 sierpnia 1941 r. nuncjusz papieski we Włoszech, F. Borgongini Duca, pisał do Watykanu o rozmowie jaką odbył z attaché kulturalnym Chorwacji i dwoma franciszkanami. Franciszkanie chwalili się, że 'nawrócono' już na katolicyzm 100 tys. Serbów. Kiedy nuncjusz wyraził wątpliwości co do sposobu tych 'nawróceń', wspierany "kiwającymi głowami zakonników" attaché zapewniał, że odbyło się to pokojowo.


    W obozach w Jasenovacu i Stara Gradiska zginęło ok. 8.000 dzieci. Tylko niektóre udało się uratować.

    woje oburzenie w związku z takim postępowianiem wyraził kardynał Eugene Tisserant, który 6 marca 1942 r. powiedzał ambasadorowi Rusinovičowi: "Wiem na pewno, że to franciszkanie, jak na przykład ojciec Simič z Knina, uczestniczyli w atakach na ludność prawosławną w celu zniszczenia prawosławia. W ten sam sposób zlikwidowaliście prawosławie w Banja Luce. Wiem o odrażających wyczynach franciszkanów w Bośni i Hercegowinie i to mnie bardzo boli. Tak nie godzi się postępować wykształconym, kulturalnym, cywilizowanym ludziom, a cóż dopiero duchownym". Podczas kolejnego spotkania z Rusinovičem kardynał "powiedział, że ma więcej sympatii dla Serbów niż dla Chorwatów".

    Ante Pavelič w otoczeniu zakonnic.
 
    Papież miał dla ustaszów znacznie więcej uznania. "Traktował przywódców i przedstawicieli reżimu Pavelicia z niezmienną życzliwością. Liczba audiencji, których udzielił Chorwatom, jest znacząca. W lipcu 1941 roku przyjął stuosobową delegację chorwackich policjantów z szefem policji zagrzebskiej na czele. 6 lutego 1942 roku spotkał się z delegacją ustaszowskiej młodzieży, przebywającej w Rzymie. W grudniu tego samego roku powitał kolejną ich grupę". O Paveličiu mówił w 1943 r. "nasz poglawnik" i wyrażał "rozczarowanie, że na przekór wszystkiemu nikt nie chce uznać, kto jest jedynym, rzeczywistym, głównym wrogiem Europy. Że nie podjęto żadnej prawdziwej, wspólnej zbrojnej krucjaty przeciwko bolszewizmowi".
    14 sierpnia 1941 r. przewodniczący Związku Społeczności Izraelickiej we włoskim Alatrii wysłał do Watykanu opis dokonywanych na Żydach zbrodni i prosił aby Stolica Apostolska podjęła jakąś interwencję w obronie ofiar u rządów włoskiego i chorwackiego. Nie wiadomo czy otrzymał odpowiedź. W memorandum Światowego Kongresu Żydów z 17 marca 1942 r., zwracano się z prośbą do Stolicy Apostolskiej o wpłynięcie na los Żydów, zwłaszcza na Słowacji, Węgrzech i Chorwacji, ukazując ich tragiczną sytuację. Treści tego listu nie włączono do jedenastotomowej dokumentacji dotyczącej Kościoła w okresie drugiej wojny światowej, wydanej po wojnie przez Watykan.
    Arcybiskup Sarajewa, Dr Sarič, z ręką uniesioną w faszystowskim pozdrowieniu, wraz z grupą ustaszów i nazistów na lotnisku w Butmir w 1943r. Sarič był ustaszowskim agitatorem od 1934 r.
    13 listopada 1941 r. przywódcy muzułmanów wydali w Zagrzebiu protest przeciwko "zabijaniu księży i czołowych osobistości bez wyroku i sądu, i przeciw masowemu rozstrzeliwaniu często całkiem niewinnych ludzi, kobiet i dzieci". Papież wciąż milczał... Dlaczego protestowali muzułmanie? Mogli milczeć, gdyż ustasze tolerowali ich w swoim państwie. Ale czyż potrzeba religii, aby potępić coś takiego? Potrzeba tylko jednego: człowieczeństwa.
    Veceslav Vilder, były jugosławiański minister, w wywiadzie udzielonym w Londynie 16 lutego 1942 r. powiedział: "I teraz w otoczeniu Stepinača popełnia się straszliwe zbrodnie. Bratnia krew leje się strumieniami. Prawosławnych zmusza się do przyjmowania wiary katolickiej a arcybiskup Stepinač nie nawołuje do oporu. Czytamy natomiast o tym, że bierze on udział w paradach faszystów chorwackich i hitlerowców. Co gorsza, biskup Zagrzebia, Salis-Sewis, nie zawahał się wprost pochwalić Paveliča, kiedy wygłaszał orędzie noworoczne, zaś arcybiskup Sarajewa, Sarič, ułożył 24 grudnia 1941 roku dłuższą odę na cześć Pavelicia". Niekiedy głosy protestu odzywały sie również po stronie katolickiej. Były chorwacki minister, dr Provislav Grizogno, napisał w liście do arcybiskupa Stepinača, że "kościół katolicki nie wykazał się ani chrześcijańskim, ani nawet ludzkim współczuciem dla ofiar tego nielegalnego reżimu, który dopuszcza się straszliwych zbrodni na serbskich wyznawcach prawosławia".

    Bilans reżimu

    odczas rządów ustaszów zginęło w wyniku masowej zagłady 487 tys. prawosławnych Serbów (na 2,2 mln), 27 tys. Cyganów, 30 tys. Żydów (na 45 tys.). Niektóre źródła szacują łączną liczbę ofiar na 800 tysięcy.
    Ten katolicki reżim jest dowodem na to, że heretycy nie płoną już na stosach tylko dlatego, że państwo odmówiło dalszej pomocy. Jednak przy odpowiedniej gorliwości władz - wróciło średniowiecze. I jeśli kler hamował się i wykazywał pewną powściągliwość, to tylko dlatego, że patrzyły na nich coraz bardziej przerażone oczy świata.
    Wiadomo też, że Watykan pomagał ustaszowskim zbrodniarzom, uceikającym po wojnie do Ameryki Południowej (fałszywe paszporty i nazwiska oraz trasy ucieczki otrzymywali w kolegium San Girolamo delli Illirici finansowane przez Watykan).
    Rządy ustaszów zdecydowały o tym, że w Jugosławii rozwinął się największy, obok Polski, partyzancki ruch oporu antyfaszystowskiego. Wobec nacjonalistycznego okrucieństwa Jugosławia tym łatwiej przechyliła się na stronę komunistyczną. W 1942 r. powstała z inicjatywy komunistów Antyfaszystowska Rada Wyzwolenia Narodowego Jugosławii (AVNOJ), ogłaczając się najwyższym organem ustawodawczym i wykonawczym. Rok później powołała ona Narodowy Komitet Wyzwolenia Jugosławii (NKOJ). W walkach partyzanckich dominowały wojska dowodzone przez Josipa Broz "Tito". Jego partyzanci walczyli zarówno przeciw hitlerowcom i ustaszom, jak i przeciwko wiernym królowi Piotrowi II czetnikom. Po wojnie Tito utrwalił ustrój komunistyczny, łagodząc waśnie narodowe w Jugosławii. Sprzeciwił się uzależnieniu Jugosławii od ZSRR, w 1948 popadł w konflikt ze Stalinem, w wyniku którego wykszrałciła się jugosławiańska wersja komunizmu, która charakteryzowała się stosunkową niezależnością od scentralizowanego obozu sowieckiego, nieangażowaniem w politykę zagraniczną oraz suwerennością tamtejszej partii komunistycznej.
    Wobec udziału kościoła w zbrodniach ustaszów, nie mógł on liczyć na pobłażliwość władz, taką jak choćby w Polsce (pomimo, że Jugosławia była mniej zależna od Moskwy niż Polska). Zarządzono likwidację szkół i organizacji katolickich, oraz większości klasztorów. Zniesiono prasę katolicką i naukę religii. Kościół stracili wiele świątyń kościołów i miejsc kultu, do 1946 aresztowano około połowy duchowieństwa, które poddano represjom. Stracono ok. 13% kleru, w tym 139 franciszkanów.
    Dopiero teraz kościół dostrzegł ludzką krzywdę. "Straty wyrażają się łącznie liczbą 501 ofiar... Jest to liczba, jakiej od wieków nie znała historia państw południowo-wschodnich" - alarmował już 20 września 1945 r. episkopat Jugosławii.
    Taki był koniec "Państwia Bożego" i "przyczółka ewangelizacji" na Bałkanach - błędnym kołem nienawiści, która odezwała się znów nie tak dawno. Tylko ona, wraz z cierpieniem, jest stała, kiedy zmieniaja się rządzący.
    Arcybiskup Stepinač, który współpracował z ustaszami, został 13 października 1946 r. skazany na 16 lat ciężkich robót i dodatkowo na 5 lat utraty praw obywatelskich za popieranie ustaszowskiego ludobójstwa i udział w spisku antypaństwowym. Wyszedł na wolność po 5 latach. Następnie został mianowany przez papieża kardynałem. Jan Paweł II, w dwudziestolecie swego pontyfikatu beatyfikował kardynała-faszystę, uczynił z kolaboranta chorwackiego patriotę i męczennika komunistycznego dyktatu. Kościół zatroszczył się o ty, by wybielić wizerunek błogosławionego. W Encyklopedii PWN czytamy, że "protestował przeciwko prowadzonej przez ustaszy polityce eksterminacji Serbów, Żydów i Cyganów oraz organizował pomoc dla prześladowanych".
    Fakt udziału kościoła katolickiego w zbrodniach w Chorwacji jest dziś skrupulatnie ukrywany. Pięciotomowa katolicka "Historia Kościoła" licząca kilka tysięcy stron, pisząc tak szczegółowych sprawach, jak sytuacja Kościoła w Kolumbii, Boliwii, Ekwadorze, Wenezueli, czy Peru, nie wspomina w ogóle o Chorwacji, tak jakby chorwacki kościół nie istniał w XX wieku. Tylko przy okazji omawiania trudnej sytuacji kościoła po wojnie można przeczytać: "(...) w Jugosławii, gdzie były powody, by zarzucać Kościołowi, że jest częściowo związany z pogrobowcami dawnych reżimów lub że skompromitował się w czasie wojny, popierając siły antydemokratyczne (...)".

Wykorzystano materiały prasowe