POLSKIE KRUCJATY

    eligia chrześcijańska obrządku rzymskiego, przyjęta przez Mieszka Pierwszego, zabezpieczyła państwo polskie przed agresją ze strony chrześcijańskich sąsiadów. Chrzest Polski odebrał im ideologiczne uzasadnienie podbojów. Odtąd sami Polacy - z Bogiem na ustach - mogli podbijać innych pogan.
    Władcy Polski możliwość tą oczywiście wykorzystali - nową ideologię religijną wprzęgnięto w służbę podbojów, tym bardziej że było to mile widziane w Rzymie. Początkowo misje ewangelizacyjne miały charakter pokojowy - wyprawiano zakonników w celu agitacji chrześcijańskiej (np. misja św. Wojciecha), bez oddziałów zbrojnych. Szybko jednak przekonano się, że jest to działalność mało efektywna. Jeszcze w roku 1120 miała miejsce pokojowa misja ewangelizacyjna na Pomorzu Zachodnim, gdzie wyprawiono Bernarda Hiszpana wraz z kapelanem Piotrem. Zakończyła się ona zupełnym fiaskiem - Bernard, który bez pompy i boso wkroczył na pogańskie ziemie, aby szerzyć nowy kult, wzbudził jedynie śmiech wśród mieszkańców bogatych miast pomorskich. Zrozumiano, że dla triumfu chrześcijaństwa pokora i ubóstwo na nic się nie zdadzą - bo potrzeba ognia i miecza, aby religia miłości mogła zatriumfować.
    Szybko więc zastąpiono ubogiego mnicha szykownym biskupem bamberskim, Ottonem, który wjechał na pogańskie ziemie z przepychem, w towarzystwie licznego orszaku oraz zbrojnego oddziału pod wodzą kasztelana santockiego Pawlika. Pomorzanie pojęli, że sprawa wygląda poważniej, niżby mogli sądzić po poprzedniej ekspedycji.
    Już od czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego wojny z Wieletami prowadzone były pod pozorem krzewienia chrześcijaństwa. Początkowo w imieniu cesarza, a po zjeździe gnieźnieńskim z roku 1000 - w imieniu własnym, jako pełnoprawnych władców chrześcijańskich do tego ustanowionych.
    Rycerstwo polskie nie brało jeszcze udziału w pierwszej krucjacie proklamowanej przez bł. Urbana II w roku 1095. Z czasem jednak idea krucjatowa zaczęła na ziemiach polskich zdobywać coraz większą sławę, bazującą na legendach tworzonych po pierwszej wyprawie chrześcijan do Grobu Pańskiego.
    Przez cały wiek XI książęta polscy prowadzili walki z pogańskimi Pomorzanami. Ideologię krzewienia chrześcijaństwa do krwawych walk dopisał post factum Gali Anonim w Kromce Polskiej (1110-1114).
    Kazimierz Odnowiciel (zwany też Mnichem) po rozgromieniu buntu Masława na Mazowszu w roku 1039 ruszył przeciwko pogańskim Pomorzanom. "Z pomocą Bożą rozpoczął walkę i wielkie odniósl zwycięstwo. Miał też nader gorliwie i pobożnie czcić Kościól święty, a zwlaszcza mnożyć zgromadzenia mnichów i świętych dziewic, ponieważ w pacholęcym wieku oddany został przez rodziców do klasztoru, gdzie otrzymał gruntowne wyksztalcenie religijne" (Gali Anonim).
    Krzyżowcem z nadania Galla był też książę Władysław, który kontynuował walki przeciwko poganom pomorskim. Zdarzyło mu się pewnego razu, że kiedy - złupiwszy pogan - wracał tuż przed Niedzielą Palmową do swego królestwa, napadnięty został nad rzeką Wdą przez oddziały bałwochwalcze. Jak wyrokuje Gall - była to kara Pańska za grzechy krzyżowców: "Bicz ten, zdaniem naszym, Bóg wszechmocny spuścił na przestępców postu czterdziestodniowego ku ich poprawie".
    Innym razem rozprawiono się z poganami koło grodu kruszwickiego. Po stronie dobrych był Władysław i Pan Bóg, złym zaś przewodził syn Władysława, Zbigniew, który przyzwał na pomoc kruszwiczan i pogan. Raduje się więc nasz dziejopis: "...tam też Bóg wszechmogący księciu Wtadyslawowi tak wielkie okazal milosierdzie, że wytępił nieprzeliczone mnóstwo przeciwników, a z jego żołnierzy bardzo niewielu śmierć zabrała. Tyle bowiem rozlano tam krwi ludzkiej i taka masa trupów wpadla do sąsiadującego z grodem jeziora, że od tego czasu żaden dobry chrześcijanin nie chciał jeść ryby z owej wody". Tak bardzo była bowiem skażona pogańską padliną...
    Nie mniej sukcesów w walce z poganami zanotował na swoim koncie biskup mazowiecki Szymon, który dzielnie bronił swej owczarni przed pogańskimi zakusami, a "Czego nie przystało mu czynić ziemskim orężem, tego staral się dokonać bronią duchową i modlitwami. I jak w dawnych czasach synowie Izraela pokonali Amalekitów (wsparci) modlitwami Mojżesza, tak teraz Mazowszanie osiągnęli zwycięstwo nad Pomorzanami wspomożeni modlami swego biskupa" (Gall).
    Ideę polskich krucjat w pełni rozwinięto w wieku XII. Wówczas to z krzyżackiego frontu docierało znacznie więcej wieści ubranych w piękne legendy, które miały jeden cel - krucjatową propagandę. Szerzona była przede wszystkim przez mnichów, zwłaszcza cystersów. Legendom towarzyszyły wezwania (czy wręcz nakazy) do wzięcia udziału w drugiej wyprawie krzyżowej. Był to obowiązek nie tylko moralny każdego chrześcijańskiego rycerza. Ci, którzy nie chcieli wypuszczać się w dalekie wojaże, mogli wybrać się za miedzę. Tak więc Bolesław Kędzierzawy podążył ze swym wojskiem do Prus, zaś Mieszko Stary przyłączył się do wyprawy saskiej na Słowian połabskich i pomorskich. Od wypraw pruskich datuje się faktyczne przeniesienie ideologii krucjatowej do Polski.
    Jeden z młodszych synów Bolesława Krzywoustego - Henryk Sandomierski (około 1130-1166), który wielokrotnie organizował krucjaty na ziemie pruskie (w czasie jednej z nich zginął), wyprawił się też do Jerozolimy. Stamtąd sprowadził do Polski zakon joannitów, który osadził w Zagościu nad Nidą i bogato uposażył. Klasztory tego zakonu stały się odtąd ośrodkami krucjatowej propagandy na naszych ziemiach. To prawdopodobnie od nich pochodzi długotrwały zwyczaj dobywania przez rycerstwo miecza podczas czytania Ewangelii w czasie mszy, co miało wyrażać ich gotowość do podjęcia walki za wiarę.
    O pruskiej krainie tak pisze Gali Anonim: "Za czasów Karola Wielkiego, króla Franków, gdy mu Saksonia stawiała opór i nie chciala przyjąć jarzma jego panowania ani wiary chrześcijańskiej, lud ów na łodziach przypłynął z Saksonii i wziął w posiadanie tę krainę, a od kraju przyjął nazwę. Dotąd tak bez króla i bez praw pozostają i nie odstępują od pierwotnego pogaństwa i dzikości". Nie dostąpili zresztą jeszcze bardzo długo, nawet do wieku XVI, regularnie "ewangelizowani" przez Krzyżaków od pierwszych dekad XIII stulecia.

    rzyżacy zostali sprowadzeni na polskie ziemie w roku 1226 przez Konrada Mazowieckiego w celu obrony jego ziemi przed najazdami pogańskich Prusów. O obsługę duchową misji (tj. nauczanie i chrzczenie, jeśli ktoś przeżył) poprosili Krzyżacy braci dominikanów.
    Krzyżacy po prostu tępili Prusów. Było to powodem regularnych buntów zamieszkałej tam ludności, która nigdy nie pogodziła się z narzuconą z zewnątrz religią najeźdźców. Po pierwszym wielkim buncie w latach 1242-1249 pod naciskiem papieża poddano ich umiarkowanym restrykcjom (zabroniono m.in. pogańskich praktyk). Kolejny bunt, trwający od roku 1260 aż do 1295, miał miejsce w czasie osłabienia Krzyżaków po walkach z Litwinami. Po upadku zakonu większość Prusów stała się chłopami pańszczyźnianymi, a ich ziemie zostały przejęte przez niemieckich osadników.
    W planach chrześcijańskich strategów, takich np. jak św. Bernard (1090-1153), opat Clairvaux, gorliwy propagator drugiej wyprawy krzyżowej, zwany "niekoronowanym wladcą Europy", Polska miała być bazą wypadową chrześcijaństwa zachodniego na Ruś, która była celem najważniejszym w planach kościoła, dążącego do jej podporządkowania papiestwu (jak zatem widać, niemal od zawsze).

    śród krucjat bałtyckich istotną rolę odegrali też kawalerowie mieczowi, zakon założony przez biskupa inflanckiego Alberta (1199-1229). Albert otrzymał od papieża pozwolenie na ogłoszenie krucjaty nieustającej na ziemiach inflanckich (obecna Łotwa), aż do ich całkowitego podporządkowania papiestwu. Odtąd co roku przybywali na te tereny coraz to nowi krzyżowcy z miast niemieckich, którzy wspomagali ciągłe wypady ewangelizacyjne kawalerów mieczowych.
    Chrześcijański oręż napotkał nieprzewidziane trudności przy nawracaniu Litwinów. Otóż ci byli najsilniejsi spośród ludów bałtyckich i w roku 1236 sami omal nie wybili kawalerów mieczowych, którzy zostali zmuszeni do sojuszu z zakonem krzyżackim. Odtąd te dwa święte zgromadzenia prowadziły stałe wyprawy na opornych Litwinów, którzy w roku 1260 rozbili wojska katolickie zarówno w Inflantach, jak i w Prusach, co na długi czas osłabiło Krzyżaków. W roku 1309 wielki mistrz zakonu niemieckiego przeniósł się do Marienburga w Prusach i organizował przeciwko Litwinom zbrojne wyprawy. Odbywały się one regularnie, dwa razy do roku, latem i zimą. W końcu religia chrześcijańska zatriumfowała. W roku 1386 Litwini, poprzez swego księcia Władysława Jagiełłę, przyjęli chrzest w obrządku katolickim, co opłaciło się państwu polskiemu, lecz unieszczęśliwiło rycerzy kościelnych - odtąd nie mogli już grabić, palić i podbijać w imię Chrystusa...