MIESZKO I POGANIE

    iele mitów narosło wokół tzw. chrztu Polski. Uproszczeniem jest stwierdzenie, że przed 966 r. nie było w Polsce chrześcijaństwa, oraz że wraz z chrztem Mieszka w niepamięć odeszło pogaństwo. Jak Polska długa i szeroka można spotkać miejsca, które nazywane są "cudownymi". Zazwyczaj jest to kaplica, kościół albo źródełko z uzdrawiającą (zdaniem okolicznych mieszkańców) wodą. Może to być kamień z wypaloną stopą lub ręką przypisywaną jakiemuś świętemu. Do niedawna miejsca często ustronne - w ostatnim czasie są masowo rozbudowywane, najczęściej w sposób daleki od estetycznego. W Budziszynie koło Siedlec były proboszcz na polach postawił kilkadziesiąt gipsowych figur, mianując je różnymi świętymi. Na górze Połom koło Krosna corocznie w pierwszy dzień Wielkanocy, o godzinie 14. okoliczna ludność odprawia swoje prywatne modły bez udziału księdza. Są one związane z kultem zmarłych. W Gupiance koło Kołbieli kamień podobno ze śladami twarzy Chrystusa został rozbity i użyty do budowy schodów kościoła. Spotkania ludności w tym miejscu jednak nie ustały. Zmuszało to miejscowych proboszczów do odprawiania tam mszy. Ostatnio, dla wygody przeniesiono je do kościoła.
    Rzecz w tym, że dokonany w X-XIII wieku "Chrzest Polski" był powierzchowny, a pogaństwo ledwo przykryte. Starym zwyczajem dawny kult włączono do nowego, nie dbając często o jego zgodność z nauką Kościoła. Pozostałości wierzeń słowiańskich można spotkać dziś bardzo często, najprostrzym przykładem zaadaptowanego święta słowian jest Sobótka, obecnie znana raczej jako Noc Świętojańska). Jeszcze w dobie Renesansu jeden z biskupów polskich mawiał: "a wierz sobie i w kozła, byleś mi dziesięcinę płacił". W roku 1620 synod w Janowie Podlaskim podjął uchwałę o zakazie pobierania opłat za pogrzeby, bo powodowało to, że ludzie chowali swych zmarłych po polach i lasach według obrządku pogańskiego. Nic dziwnego, że we wschodniej Lubelszczyźnie można napotkać kurhany ciałopalne z monetami z wieku XVII.
    Wpływy chrześcijańskie docierały do Polski wcześniej niż od 966 r. Według obiegowych opinii, w roku 966 Mieszko, przy pomocy małżonki Dąbrówki, ochrzcił Polskę natychmiast i całą. Teraz cofnijmy się o lat 100. Na ziemiach polskich istniało wówczas kilka państw plemiennych, zarządzanych przez lokalnych książąt. Jeden z nich "wielce mocny, siedzący Na Wiślech" (w Krakowie czy Wiślicy?), jak określił go autor żywota św. Metodego, został przez "apostoła Słowian" pod przymusem ochrzczony. Dla Kościoła chrześcijaństwo w wieku IX w Polsce nie istniało. A tymczasem? U Długosza mówi się o dwóch biskupach w Krakowie przed rokiem 1000, Prohorze i Prokulfie. Wspomina się o biskupstwach w Sandomierzu i na Mazowszu. Ślady materialne to misa chrzcielna w Wiślicy, ślady kościoła w Cho-dliku na Lubelszczyśnie i podobne w Modle na Mazowszu. Wreszcie litery greckie - symbole Chrystusa na polepie glinianej z Podebłocia koło Garwolina.
    Najprawdopodobniej Metody, który przybył wraz z bratem Cyrylem z Bizancjum, zorganizował tam - mimo oporu biskupów niemieckich - silny przyczółek kościelny, swym zasięgiem obejmujący Czechy i Morawy, dzisiejszą Chorwację, zachodnią część dzisiejszej doliny węgierskiej, dzisiejszą Małopolskę i Lubelszczyznę. Zorganizował sprawną administrację, oczywiście w obrządku wschodnim. W oparciu o stworzony przez brata alfabet dla Słowian, przetłumaczyć miał Pismo Święte. Ten pomyślny rozwój Kościoła został przerwany w chwili śmierci Metodego. Naznaczony przez niego następca Gorazd musiał schronić się w kraju Wiślan i tam kontynuować swoją misję. Część duchownych schroniła się w Bułgarii, część trwała na ziemiach dzisiejszej wschodniej i południowej Polski. Kościół metodiański nie zaginął zupełnie. W Czechach prawdopodobnie dotrwał do czasów Husa. W Polsce - do czasów Kazimierza Odnowiciela.
    Wydaje się, że w Krakowie od roku 1000 istniały dwa biskupstwa: starsze, wschodnie (z rotundą zachowaną w podziemiach Wawelu) i konkurencyjne łacińskie (z kościołem św. Wacława, dzisiejszą katedrą).
    Ciekawym, choć nieznanym na ogół faktem, jest także powstanie przeciwko nowej religii, jakie wybuchło już sto lat po "chrzcie" Polski. Ale o tym w osobnym artykule.