BISKUP STANISŁAW - ZDRAJCA CZY MĘCZENNIK?

    d początku chrześcijaństwa w Polsce godności biskupie nadawali królowie i książęta, którzy również sprawowali zwierzchność nad kościelnymi majątkami. Bezpośrednio papieżowi podlegały tylko klasztory. Kościół jednak chciał większej niezależności i władzy, jednocześnie dążąc do ograniczenia władzy świeckiej. Na tym gruncie powstał konflikt Bolesława Śmiałego z biskupem krakowskim, w efekcie którego ten drugi poniósł śmierć.
    "Rozkazuje więc Bolesław przy ołtarzu, pośród infuł, nie okazując uszanowania ani dla stanu, ani dla miejsca, ani dla chwili - porwać biskupa! Ilekroć okrutni służalcy próbują rzucić się na niego, tylekroć skruszeni, tylekroć na ziemię powaleni, łagodnieją. Wszakże tyran, lżąc ich z wielkim oburzeniem, sam podnosi świętokradcze ręce biskupa niewinnego najokrutniejszy świętokradca rozszarpuje, poszczególne członki na najdrobniejsze cząstki rozsiekuje".
    Tak według Wincentego Kadłubka wyglądała śmierć Stanisława. Tym ciekawszy jest ten opis, że Kadłubek pisze jako 'naoczny świadek':
    "A ja ze zdumienia i z jakowegoś przerażenia całkiem zdrętwiałem, tak iż ledwie pojąć, a cóż dopiero językiem, cóż dopiero piórem wyrazić zdołam" Zaraz po śmierci biskupa "z czterech stron świata nadleciały cztery orły, które krążąc dosyć wysoko nad miejscem kaźni, odpędzały sępy i inne krwiożercze ptaki, żeby nie tknęły męczennika". Warto jednak zaznaczyć, że opisywane wydarzenie miało miejsce 11 kwietnia roku 1079, zaś kronikarz urodził się w roku 1155...
    Bliższa wydarzeniom, a przez to zdecydowanie bardziej wiarygodna, również dlatego, że Kadłubek miał skłonność do koloryzowania, jest relacja Galla Anonima, który przybył do Polski pod koniec XI w., miał więc możliwość usłyszeć relacje z ust faktycznych świadków.
    "Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo by o tym mówić; tyle wszakże można powiedzieć, że sam będąc pomazańcem, nie powinien był drugiego pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał biskuba na obcięce członków. My zaś ani nie usprawiedliwiamy biskupa zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swoich praw".
    Zastanawiające, iż Gall Anonim dwukrotnie nazywa biskupa zdrajcą. Najwidoczniej nie bez podstaw. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że nigy nie zarzucono mu manipulacji źródłami historycznymi, nawet w przypadku legend o pierwszych piastach. Wielu historyków natomiast (zwłaszcza przykościelnych) zarzuca mu stronniczość wobec władzy świeckiej, jako że był on kronikarzem księcia Bolesława Krzywoustego. Prawda jes taka, że Anonim potrafił rozróżnić interesy państwa polkiego od interesów kościoła:
    "Tak jak z zakalnic głosi się chwalebne uczynki świętych pańskich, tak w szkołach, domach i zamkach powinno sie opowiadać o chwalebnych dziełach władców i wodzów".
    Kościół zaś twierdził, iż wszyscy powinni głosić chwałę świętych, a już szczególnie tych którzy walczyli z władzą świecką. Dlatego też biskup Stanisław ze Szczepanowa został w 1253 r. ogłoszony świętym. Kościół nigdy nie uznawał opisu Galla, a wręcz starał się go ukryć. Wyjątkowo chętnie korzystał z pism kadłubka (który sam był biskupem) oraz późniejszych pisarzy. Relacja Galla, jako niewygodna i duskredytująca 'świętego' została zapomniana.
    We wstępie do "Kroniki polskiej" Galla Anonima pisze Marian Plezia: "w jednym z dochowanych aż do naszych czasów rękopisów kroniki Galla (tzw. rękopis heilsberski) wyrzucono odpowiedni ustęp i zastąpiono go partią z trzynastowiecznego żywotu św. Stanisława".
    Piotr Wierzbicki i Marcin Spórna w "Słowniku władców Polski" piszą, że biskup albo brał udział w spisku przeciw królowi, albo też stanął w obronie jego przywódców. "Bolesław potraktował te działania jako niedochowanie mu wierności i nakazał zgładzić Stanisława". Zdrajcę skazano na powszechnie stosowane wówczas obcięcie członków, co nie było jednak równoznaczne z ćwiartowaniem.
    Henryk Samsonowicz, "Narodziny państwa i narodu":
    "Na wiosnę 1079 roku doszło do otwartego konfliktu między królem a biskupem krakowskim Stanisłwaem. Bolesław, chyba na podstawie wyroku sądu arcybiskupiego skazał, co prawda biskupa za zdradę na karę śmierci przez obcięcie członków, ale nie powstrzymało to wybuchu buntu".
    Jerzy Topolski, "Historia Polski":
    "Rosła siła możnych, a także związanego z tą warstwą kościoła. Przeciw królowi wybuchł bunt, a zarazem (być może były to działania wspólne) biskup krakowski Stanisław skazany został przez sąd arcybiskupi za zdradę na śmierć przez obcięcie rąk i nóg".
    Święty Stanisław ze Sczepanowa poniósł więc śmierć na mocy sądu arcybiskupiego. Żaden poważny historyk nie potwierdza legendy o królu włacnoręcznie mordującym duchownego w kościele. Stefan Krakowski w książce "Kościół katolicki a państwo polskie do XIV wieku" pisze:
    "Jest przykre i wprost żenujące dla historyka pisać o tym, co jest jasne, a co inni historycy, powodowani źle pojętą chęcią obrony świętości, starają się wykrętną interpretacją zaciemnić i wypaczyć."
    Bolesław Śmiały wykrył spisek wymierzony przeciw sobie. Biskup krakowski odgrywał w nim ważną rolę. Spisek miał na celu obalenie króla i osadzenie na tronie jego mlodszego brata, Władysława Hermana. Stanisław został ukarany za zdradę, jednak było już za późno na powstrzymanie buntu. Wybuchła wojna domowa, w wyniku której władzą przejął Władysław Herman, a Bolesław musiał opóścić kraj i udać się na dwór króla Węgier, gdzie dwa lata później zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach.